Największa wygrana przyszła zupełnie nieoczekiwanie. Był wtorek, deszczowy, nic szczególnego. Siedziałem sam w salonie, żona poszła spać. Otworzyłem laptopa, wpłaciłem dwieście złotych przez Żabkę, a potem
vavada jak wplacic pieniadze to już była dla mnie formalność, którą robiłem w ciągu minuty. Zalogowałem się, wszedłem w ruletkę na żywo, postawiłem sto złotych na czerwone, wygrałem. Postawiłem dwieście na czarne, wygrałem. Miałem już sześćset. Postawiłem trzysta na parzyste, wygrałem. W ciągu dwudziestu minut z trzystu zrobiło się tysiąc dwieście. Postawiłem wszystko na numer czterdzieści cztery, bo to był mój wiek. Kula się kręciła, ja patrzyłem, a krupier powiedział "quarante-quatre". W jednej chwili z tysiąca dwustu złotych zrobiło się czterdzieści dwa tysiące. Siedziałem w kompletnym szoku. Wypłaciłem wszystko. Każdą złotówkę. Pieniądze przyszły na konto w ciągu godziny. Zadzwoniłem do żony, ale spała. Wysłałem jej SMS-a z samą kwotą. Oddzwoniła rano, myślała, że to jakiś żart. Kiedy jej powiedziałem, że wygrałem w kasynie, przez chwilę milczała, a potem wybuchnęła płaczem. Ze szczęścia. Ze złości. Z ulgi.