Rejestracja była szybka. Stanąłem przed wyborem nicka. „Cichy_Obserwator” – to było moje pierwsze odruchy. Ale potem pomyślałem: dość. Wpisałem „ZygZak”. Bo czemu nie? Wpłaciłem minimum, żeby mieć dostęp do czatów na żywo. To był mój cel – nie gra, tylko napisanie jednej wiadomości na publicznym czacie.
Wszedłem do pokoju z ruletką na żywo. Ludzie gadali. O niczym. „Hej, wszystkim!” „Dobrej zabawy!” „Dajcie czarnego!”. Serce waliło mi jak młot. Palce zawisły nad klawiaturą. W końcu wytłoczyłem: „Czerwone się należy”. I wysłałem. Nikogo to nie obchodziło. Nikt nie odpowiedział. Ale ja to zrobiłem! Napisałem coś! Kilka minut później kulka zatrzymała się na czarnym. Ktoś napisał: „No niestety, ZygZak”. To był pierwszy raz, gdy ktoś w internecie zwrócił się do mnie bezpośrednio, używając mojego nicka. To było elektryzujące.
kasyno online vavada stało się moim laboratorium społecznym. Zacząłem grać w blackjacka, ale prawdziwa gra toczyła się na czacie. Poznałem tam stałych bywalców. „GoldenLady”, „Pokerowy_Ptak”, „Szary_Wilk”. Zaczynałem od krótkich komentarzy o grze. Potem o muzyce w tle. Potem o pogodzie. Odkryłem coś niesamowitego: będąc „ZygZakiem”, nie byłem nieśmiały. Byłem dowcipny, potrafiłem podtrzymać rozmowę. To była jak gra w RPG – wcielałem się w postać, która miała wszystkie cechy, których mi brakowało. A im więcej pisałem, tym bardziej ta postać stawała się… mną.
Pewnego wieczoru byłem w pokoju z ruletką. Krupierka, Elena, prowadziła fantastyczny dialog z graczami. Zaczęła się seria 5 czerwonych z rzędu. Napisałem: „Elena dziś ma umowę z czerwonym”. Czat eksplodował śmiechem. Elena się uśmiechnęła i powiedziała przez mikrofon: „ZygZak, nie zdradzaj moich sekretów!”. Poczułem się jak komik, który rozbawił salę. To uczucie było lepsze niż jakakolwiek wygrana.
Największy sukces? Wygrana finansowa była tylko dodatkiem. Pewnej nocy, w turnieju pokera, dotarłem do finałowego stołu. Na czacie kibicowała mi cała paczka z ruletki. Pisali: „Dawaj, ZygZak!”, „Pokaż im!”. I ja, cichy informatyk, poczułem przypływ pewności siebie. Grałem odważnie. Wygrałem ten turniej. A potem, na czacie, zamiast pisać „dzięki”, wysłałem: „To dzięki wam, team!”. I to było szczere.